Pomidorowy krem z soczewicą

Od dłuższego czasu moja mam tylko powtarzała: „Mam smaka na zupę krem.” albo „Trzeba by zrobić taką zupę krem. One są dobre” Oczywiście w tym jest przekaz: „Zrobiłabyś mi zupę krem, proszę?” Zrozumiałam i zlitowałam się nad kochaną mamą i zrobiłam zupę krem. Użyłam do tego: 2 puszkek pomidorów, pół litra bulionu warzywnego,4 łyżek czerwonej soczewicy, 2 ząbków czosnku, 2 łyżek oliwy, 2 łyżek posiekanej natki, soli, pieprzu i bazyli. I muszę przyznać, że trochę mało tego kremu wyszło, więc jeżeli macie więcej gęb do wykarmienia polecam co najmniej podwoić ilość wykorzystanych składników.

Herbata jest na zdjęciu, bo zawsze gotuję popijając przy tym herbatę, tut. zieloną

Na samym początku soczewicę zalałam wodą i odstawiłam na 30 minut. Lubię kiedy w przyrządzaniu jakiejś potrawy występują tego typu przerwy. Dzięki temu mogę gotować tak „w miedzyczasie”. Mogę robić mnóstwo innych rzeczy a obiad i tak będzie zrobiony. Następnie soczewicę odsączyłam, zalałam świeżą wodą, troszeczkę posoliłam i gotowałam około 15 minut. Czosnek posiekałam i zeszkliłam na oliwie. Jeżeli używasz pomidorów całych najpierw należy je pokroić nieco. I wcale nie trzeba wszystkiego przy tym brudzić. Wystarczy wsadzić nóż do puszki i kroić pionowo. Wierzcie mi pomidory będą wystarczająco dobrze pokrojone, a Wy nie będziecie mieli całej kuchni wysmarowanej czerwonym sosem pomidorowym (taki sposób odkryłam w czasie oglądania filmów UliPedantuli, które serdecznie polecam https://www.youtube.com/user/UlaPedantula ). Tak pokrojone pomidory razem z zalewą wylałam na patelnię i dusiłam nieco aż zgęstnieją. Przyprawiłam pieprzem i bazylią i dodałam ugotowaną soczewicę. To wszystko zmiksowałam. I dodarło do mnie, że trochę jest mało tej zupy. Ale nic. Do zmiksowanych składników wlałam bulion. Podgrzałam i posypałam natką pietruszki.

I gotowe!

Wcale nie ma dużo roboty i jest to dość czysta robota, co jest szczególnie interesujące dla tych, co nie przepadają za sprzątaniem po gotowaniu…a ja do nich należę.

Czysta robota, ale piec i tak był pokryty czerwonymi kropkami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *