Dodatki i jak nie marnować.

Jestem typem, który nie lubi marnować. Lubię kiedy wszystko jest wykorzystane na maksa i nie mam poczucia, że właśnie wywaliłam całą, zieloną, pachnącą stówę do kosza. Jednak nie zawsze się da dać jedzeniu drugie życie. Ja znalazłam sposób na drugie życie dla ziemniaków, które często u mnie się zwyczajnie marnowały. Nie jest to zdrowy sposób, jednak raz na jakiś czas nie zaszkodzi no i oczywiście czymże jest życie bez ryzyka.

Do rzeczy:

Mam na myśli zrobienie pączuchów z ziemniaków. Do ziemniaków z dnia poprzedniego wystarczy wbić jajko i przyprawić. Z takiego ciasta formować kuleczki i te kuleczki wrzucać na dobrze rozgrzany głęboki olej.

Wiem. Nie jest to zdrowy sposób nadawania ziemniakom drugiego życia, jednak czasami zwyczajnie mamy ochotę na coś niezdrowego, a dzięki powyższemu możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

A dodatki?

A jeżeli chodzi o dodatki o których mowa w tytule, to chciałam podzielić się z Wami moim nowym pomysłem na fasolkę szparagową. W moim domu mieszkają sami wielbiciele fasolki szparagowej, a ja mam już serdecznie dość starego, niemodnego sposobu na nią. Czyli gotujemy fasolkę na gęsto, dodajemy odrobinę masła i posypujemy bułką tartą. Chciałam czego innego. I zrobiłam. Faktycznie fasolkę ugotowałam na gęsto. Jednak dodałam do niej uprażone wcześniej na suchej patelni pestki dyni. Uprażone pestki trochę umaściłam olejem. Do fasolki dodałam jeszcze odrobinę sera feta i wszystko dobrze wymieszałam. Smakuje wyśmienicie podane z pieczonym mięsem i ziemniakami. Chociaż prawda jest taka, że najwięcej fasolki zjadłam prosto z gara, bo była zwyczajnie przepyszna!!!!!!!!!

Tak mnie dzisiaj natchnęło i wspomniałam o moich niedawnych odkryciach z których jestem niesamowicie dumna. Polecam je wypróbować i podzielić się w komentarzach poniżej swoimi niedawnymi odkryciami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *