Curry z orzechów nerkowca

Jestem typem lubiącym eksperymenty. Lubię przyrządzać potrawy, które wydaje mi się, że mogą mi nie smakować, bo pragnę przekonać się, że jednak to, co nieznane, jest smaczne. Dlatego gotuję tak, że kiedy domownicy zajadają to aż uszy im się trzęsą, bo takie pyszne smaki dla nich odkryłam, ale bywa tak, że nie ma co jeść, bo okazało się, że w ogóle moja potrawa nie przypadła do gustu. I wtedy ubolewanie i przeliczanie ile pieniędzy właśnie wyrzuciłam do kosza. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jak to mawiał sam Edison: ” Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10000 błędnych rozwiązań.” Podobnie było z curry, które przygotowałam jakiś czas temu. Kiedy gotowałam, mama tylko zaglądała mi przez ramię co raz pytając, co z tego będzie i czy będzie to do jedzenia. Przedstawiam państwu Curry z orzechami nerkowca:

Składniki:

25 dag orzechów nerkowca,3 czerwone cebule,przyprawa curry, skórka z połowy cytryny, 1 łyżka mielonej kolendry, ½ łyżki mielonej kurkumy, 1 łyżka soli, 1 czerwona papryka pepperoni, 2 ząbki czosnku, imbir, 300 ml wody, 225 ml mleka kokosowego, 1 łyżka oleju.

Na zdjęciu jest chilli, którego ostatecznie nie użyłam

Jak?

Orzechy moczyłam przez całą noc. Dzięki temu szybciej się ugotowały i nie były twarde. Ugotowałam je w 300 ml wody z kurkumą. Po ugotowaniu orzechy powinny być miękkie ale jędrne. Cebulę pokroiłam w piórka i podsmażyłam na oleju. Dodałam curry, skórkę z cytryny, drobno pokrojoną papryczkę pepperoni, czosnek posiekany z solą, imbir, sól i mleko kokosowe. Podsmażałam aż składniki dobrze się połączyły i dodałam kolendrę. Na koniec gotowania dodałam orzechy razem z wodą, w której się gotowały. Gdybym dodała wyłącznie orzechy, sos bardzo szybko by zgęstniał i całe danie byłoby po prostu suche. Dlatego jeżeli nie cała woda, ta przynajmniej część tutaj się przyda.

Efekt:

Tak przygotowany sos podałam z ugotowanym al dente ryżem i kotletami mielonymi. Danie było naprawdę smaczne, ciekawe i inne od tego, co jadamy na co dzień.

Niestety, albo stety, danie było tak pyszne, że zachowały się tylko te dwa zdjęcia. Nie zdążyłam zrobić więcej, bo już wszystko było zjedzone. Liczę, że wy zdążycie zrobić jakieś zdjęcie i podzielić się waszym szczęściem ze mną w komentarzach poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *